Dobry samochód dla niewysokiego kierowcy nie musi być najmniejszy na parkingu. Ważniejsze od długości nadwozia jest to, czy za kierownicą można usiąść swobodnie, widzieć drogę bez wysiłku i bez problemu sięgać do pedałów. Auto może mieć świetne opinie, oszczędny silnik i bogate wyposażenie, ale jeśli pozycja za kierownicą jest wymuszona, codzienna jazda szybko stanie się męcząca.
Niewysoki kierowca często od razu czuje, czy kabina mu odpowiada. W jednym modelu wystarczy kilka ruchów fotelem i kierownicą, aby wszystko znalazło się na swoim miejscu. W innym trzeba dosuwać się za blisko, podnosić głowę, poprawiać pas albo zgadywać, gdzie kończy się przód auta. Dlatego przed zakupem warto mniej patrzeć na stereotypy, a bardziej na własne odczucia podczas jazdy próbnej.
Małe auto to dobry trop, ale nie zawsze najlepsza odpowiedź
Małe samochody miejskie kuszą prostotą. Łatwiej nimi zaparkować, zawrócić na ciasnej ulicy i przecisnąć się przez zatłoczone centrum. Dla wielu niewysokich kierowców to rzeczywiście wygodny kierunek, zwłaszcza gdy auto ma dobrą widoczność i lekko pracujące elementy obsługi.
Problem w tym, że mały rozmiar nie gwarantuje wygodnej pozycji. W niektórych modelach fotel nie podnosi się wystarczająco wysoko, kierownica ma krótki zakres regulacji, a maski i narożników auta trudno się domyślić. Wtedy kompaktowe nadwozie pomaga przy parkowaniu, ale nie rozwiązuje kłopotu za kierownicą. Przy aucie do miasta liczy się więc nie tylko długość samochodu, lecz także widoczność, promień skrętu i łatwość manewrowania.
Fotel powinien dać się ustawić wysoko i blisko, ale bez przesady
Pierwsza rzecz do sprawdzenia to fotel kierowcy. Regulacja wysokości siedziska jest dla niewysokiej osoby bardzo ważna, bo poprawia widok przez przednią szybę i pozwala lepiej wyczuć auto. Samo przesunięcie fotela do przodu nie wystarczy. Może pomóc w sięganiu do pedałów, ale jednocześnie ustawić kierowcę zbyt blisko kierownicy.
Dobra pozycja wygląda naturalnie. Noga swobodnie wciska hamulec, plecy opierają się o fotel, a ręce nie muszą być ani mocno wyciągnięte, ani zbyt podkurczone. Jeśli po kilku minutach pojawia się napięcie w barkach, karku albo lędźwiach, to znak, że ustawienie nie działa. Właśnie dlatego warto znać podstawy ustawienia fotela za kierownicą, bo wygoda i bezpieczeństwo idą tu razem.
Kierownica musi pasować do ustawienia fotela
Bardzo pomaga kierownica regulowana w dwóch kierunkach: góra-dół oraz przód-tył. Taki zakres pozwala usiąść w rozsądnej odległości od poduszki powietrznej, a jednocześnie wygodnie prowadzić auto. Bez tej regulacji często pojawia się kompromis, który nikogo nie zadowala. Albo pedały są za daleko, albo kierownica zbyt blisko.
Podczas oględzin auta warto poświęcić na to kilka minut. Nie wystarczy usiąść i powiedzieć, że „jest okej”. Trzeba ustawić fotel, kierownicę, lusterka i sprawdzić, czy ciało nie jest skręcone ani napięte. Jeśli wygodna pozycja pojawia się od razu, to dobry znak. Jeśli trzeba długo kombinować, podobnie będzie później każdego dnia.
Widoczność potrafi zmienić wszystko
Nowoczesne auta często mają efektowną linię nadwozia, ale nie zawsze idzie za tym dobra widoczność. Wysokie drzwi, grube słupki, mała tylna szyba i nisko opadający dach mogą utrudniać cofanie, parkowanie oraz skręcanie na ciasnych ulicach. Niewysoki kierowca odczuje to szybciej, bo siedzi niżej względem szyb i krawędzi auta.
Kamera cofania, czujniki parkowania i system martwego pola są bardzo pomocne, ale nie powinny maskować złej pozycji. Jeśli bez elektroniki kierowca czuje się zagubiony, lepiej poszukać innego modelu. Przy aucie używanym trzeba też upewnić się, że takie wyposażenie działa poprawnie. To jeden z elementów szerszej kontroli samochodu przed zakupem.
Crossover, hatchback czy auto miejskie?
Dobrym wyborem może być miejski crossover, bo daje wyższą pozycję za kierownicą i ułatwia wsiadanie. Nie jest jednak automatycznie lepszy od hatchbacka. Dobrze zaprojektowany kompakt z wygodnym fotelem, dużymi szybami i szeroką regulacją kierownicy może sprawdzić się lepiej niż modny crossover z masywnymi słupkami.
Warto sprawdzać popularne auta miejskie i kompaktowe, takie jak Honda Jazz, Skoda Fabia, Toyota Yaris czy Opel Corsa, ale bez traktowania ich jak gotowej listy zwycięzców. Każda generacja i wersja wyposażenia może być inna. Przy mniejszym budżecie sensownie jest spojrzeć także na używane auta z tanim serwisem, ale ostatecznie decyduje nie marka, tylko pozycja za kierownicą.
Jazda próbna powinna przypominać normalny dzień
Najwięcej prawdy pokaże zwykła jazda próbna. Warto przejechać przez rondo, zaparkować tyłem, zawrócić, mocniej zahamować i sprawdzić, czy pas bezpieczeństwa nie układa się zbyt wysoko przy szyi. Liczy się też wygoda wsiadania, ustawienie zagłówka, łatwy dostęp do przycisków i widoczność podczas skrętu.
Jeśli po kilkunastu minutach kierowca nie poprawia co chwilę fotela, nie napina ramion i dobrze czuje gabaryty auta, samochód ma duży plus. Jeśli już na początku pojawia się dyskomfort, później raczej nie zniknie.
Podsumowanie
Auto dla niewysokiego kierowcy powinno być przede wszystkim łatwe do dopasowania. Najważniejsze są regulowany fotel, kierownica ustawiana w dwóch płaszczyznach, dobra widoczność, wygodny dostęp do pedałów i prawidłowo układający się pas bezpieczeństwa.
Najlepszym wyborem może być małe auto miejskie, kompaktowy hatchback albo miejski crossover. Nie rozstrzyga tego jednak sam rozmiar samochodu. Decyduje moment, w którym kierowca siada, ustawia fotel, łapie kierownicę i czuje, że wszystko jest na swoim miejscu. Takiego auta warto szukać.
